poniedziałek, 17 lipca 2017

Jeszcze nawet połowa wakacji nie minęła, a ja już od tygodnia widzę na półkach w marketach piórniki, tornistry, zeszyty i witaj szkoło. Matko, nie mogę na to patrzeć :D Dziś wyjeżdżamy nad morze, do naszego kochanego Świnoujścia. Z tej okazji, poszliśmy nawet do fryzjera.

- Właśnie wróciłem z na wsi - pochwalił się Mały cioci Kasi fryzjerce, bo rzeczywiście byliśmy 2 dni.A teraz czas na prawdziwy wyjazd. Tam na pewno nie będzie zeszytów i piórników. Wpadniemy w kolorowy tłum, i budki z pierdołami znad morza. Będziemy kupować tandetę, piłki z kolcami, muszelki, bursztyny. Już nie mogę się doczekać. Może wreszcie uciekniemy od szkoły? ;-) :D

piątek, 30 czerwca 2017

Wujek pokazał Małemu aplikację do nauki angielskiego. Mały ma ustawiony budzik, codziennie na godzinę 16 i wtedy uczy się 10 minut. Od trzech dni, regularnie ;-)

Mamy pierwsze efekty! Stęskniony po czterech dniach nieobecności w domu, Mały obskakuje nasze koty po kolei, tuląc je, głaszcząc i wąchając. Dziś zrobił to po angielsku. Chcąc uprzedzić Marcelinę, co wydarzy się za chwilę, nachylił się i rzekł całkiem wyraźnie:

-I'm gonna WĄCH you.

Sukces!

;-)

niedziela, 18 czerwca 2017

Uff. Jeszcze tylko cztery dni i wakacje. Nie wiem jak jest u Was, ale dla mnie rok szkolny, szkoła, lekcje, zajęcia dodatkowe itd, są źródłem stresu, zmęczenia, strachu, nienawiści, depresji.. Odkąd mam diagnozę moich synów, jest trochę lepiej, ale  i tak mniej więcej w kwietniu, padam na pysk i nie chce mi się żyć. Przeszliśmy ciężką drogę z Dużym. Edukacyjnie i nieedukacyjnie. Od spokojnego dziecka, z dziwnymi zachowaniami, poprzez bunt, depresje, myśli samobójcze, leki, cholerne gimnazjum aż do teraz. Duży ma 17 lat i Z.A. i kończy właśnie naukę w 1 klasie technikum. Nigdy nie był super uczniem. Miał zawsze problemy z przyswajaniem wiedzy, ze zrozumieniem nowych tematów, z nauką z podręcznika. A może to tylko mnie się tak wydawało... Duży drugi rok uczy się indywidualnie. Nagle okazało się, że nauka nie jest dla niego problemem. Że odnajduje się w nowej szkole, z nowymi nauczycielami. I chociaż na początku roku miał kłopoty z nauczeniem się nowej trasy, którą musi codziennie pokonywać w drodze do szkoły (nowej, bo chociaż technikum znajduje się przystanek dalej od gimnazjum, to jednak miał problem ze zrozumieniem, że może ten jeden przystanek dalej pojechać autobusem, a nie wysiadać przy gimnazjum i zasuwać pieszo..), to od kilku dni rozpiera mnie duma i szczęście. 3 lata temu, mogłam tylko płakać z bezsilności. Przez ten czas, Duźy zrobił ogromne postępy. Być może buzujące hormony trochę się już uspokoiły. Na pewno terapia zrobiła swoje. Ale i my, ja i mój mąż, mamy w tym swój mały udział. Płakaliśmy codziennie, ale nie poddaliśmy się. Oboje jesteśmy na lekach, po to, żeby dawać radę, wspierać nasze dzieci i walczyć o ich przyszłość. Z ucznia, który nie dawał rady z nauką i jechał raczej na 2 i 3, Jakub stał się uczniem piątkowym i czwórkowym. Nauczyciele określają go inteligentnym, bezproblemowym chłopakiem, chętnym do nauki i do udziału w projektach unijnych, które szkoła ma do zaoferowania. Mój syn jest jednym z pierwszych uczniów w klasie, pod względem nauki. W tym roku odbierze świadectwo, ze średnią 4,5! Ma kolegów, z którymi coraz częściej spotyka się poza domem. Szuka pracy na wakacje. Podjął współpracę z Fundacją JiM. Jest wyciszony, szczęśliwy i radosny. Oczywiście bywają chwile ciężkie, ataki złości, wciąż nie znosi zmian, głośno wygłasza swoje poglądy, nie bacząc na to, że może kogos zranić, czy obrazić. Ale to zupełnie inne dziecko. Wspaniały, mądry, inteligentny siedemnastolatek, pomocny w domu, mówiący dzień dobry sąsiadom i ciotkom w Centrum Dowodzenia. Potrafiący zaopiekować się młodszym bratem, który właśnie wchodzi na tę trudną ścieżkę dojrzewania. Mogę śmiało powiedzieć: przetrwaliśmy i wygrywamy. Nie poddajemy się. Małego też przeprowadzimy przez ten ciężki okres, najlepiej jak będziemy umieli. Życzymy Wam wszystkim wytrwałości i sukcesów Waszych dzieci. Jest ciężko, ale nagroda jest najlepsza na świecie. Średnia 4,5... Płaczę, ale dziś ze szczęścia i dumy. Życzę wszystkim udanych i spokojnych wakacji :)

P. S. Jeszcze jedna, bardzo ważna sprawa. Jeśli czujecie, że nie dajecie rady, nie bójcie się prosić o pomoc specjalistów. To my, rodzice, jesteśmy najważniejsi w życiu naszych dzieci. My. Nie terapeuci, nie nauczyciele, nie dziadkowie. To my musimy być silni za nich i dla nich. Niech moc będzie z Wami! ;-)

środa, 17 maja 2017

Duży pojechał dziś do szkoły trochę na marne, bo zapomniano go poinformować, że nie ma 3 pierwszych godzin. Pani, z którą miał mieć kolejną godzinę, ulitowała się i puściła dziecko do domu.

- Jestem dziś trochę jak Hobbit, mamo. - oznajmił syn.

- Hobbit?

- No tak. Podróż tam i z powrotem.

 

Żarcik się udał. ;-)

- Idziesz gdzieś dzisiaj mamo? - padło odwieczne pytanie z ust Dużego.

- Do sklepu podjadę, a potem mam zebranie w szkole.

- Do sklepu? A co to jest djadę? - szczerze zdziwił się syn mój.

Takie tam rozmowy o poranku ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 49
O autorze
Tagi
Napisz do mnie: dr.fly@gazeta.pl

Prosimy o 1% dla chłopców :)
hosting
hosting