środa, 11 października 2017

 

- Nienawidzę angielskiego! - słyszę od początku września od Małego, jak tylko odbieram go ze szkoły. W sumie ja też nie. Co rok przychodzi nowa nauczycielka od języka i co rok mamy tą samą sytuację, babkę, która ma ambicje nauczyć autystów angielskiego, zawalając ich materiałem, którego nie rozumieją i zniechęcają się natychmiast.
- A czemu dziś nienawidzisz angielskiego? - postarałam się nie rzucić mięsem, tylko współczuć dziecku.
- Przez pracę domową.
- Rozumiem. Ale praca domowa, to rzecz normalna. Trzeba ją odrabiać. - wygłosiłam mowę obronną nauczycielki (bardzo wbrew sobie, bo kobieta denerwuje mnie strasznie, ale wg wskazówek wspierającej, czekam ze spotkaniem).
- Historii też nienawidzę. Bo... - żalił się dalej Mały, nieoczekiwanie zawieszając głos.
- Bo? - ponagliłam dziecko po dłuższej chwili, do skończenia wypowiedzi.
- Co? - Mały najwyraźniej już był myślami gdzieś indziej.
- Nienawidzisz historii, bo? Zacząłeś i nie skończyłeś..
- Taki styl. - krótko odrzekł syn mój i ze spokojem oddał się rozmyślaniom, na sobie tylko znane tematy, kończąc tym samym dyskusję.

A jaki styl mają Wasze dzieci? 

Argumenty Małego przeciw chodzeniu do szkoły:
- jestem ciągle ZANIEdowolony
- po jajco mi te przyimki?
- nienawidzę angielskiego (fakt: nauka miesięcy zajęła nam 3 dni, Mati nawet po polsku miesiące zna tylko po kolei, za każdym razem wylicza od nowa. Po angielsku trzeba mu czasem podpowiedzieć pierwszą sylabę, wtedy powie po kolei każdy miesiąc. Pani zadała mu na wyrywki i nie po kolei.. wcale mu się nie dziwię, że się zniechęcił)
- napisz mi zwolnienie z wf, tylko na dzisiaj
- nie spałem całą noc, patrzyłem na grzbiet kota
- 7 lekcji to bardzo długo, będę głodny 
( -Mały, co Ci zrobić na śniadanie do szkoły?
- Nic. Nie lubię jeść w szkole.)
- Lodówka w domu nie warczy (warczenie ma działanie uspokające)
- nie dałem rady wysłuchać Hobbita

To lista sprzed kilku dni.. Mamy październik.. Co będzie do czerwca?

wtorek, 10 października 2017

Mały wybiera swieżaka juniora.

- Poproszę czosnek. A jak nie będzie to ten zielony.

- Brokuł?

Tak, brokuł.

- Ale masz już dużego brokuła, nie wolałbyś czegoś, czego nie masz?

- Nie. Chcę, żeby miał dzieci.

Ok. Niech ma. ;-)

czwartek, 21 września 2017

Reforma oświaty, która ostatnio spędza sen z powiek niektórym z nas, weszła w życie z dniem 1 września 2017. Trzy tygodnie temu. Rozporządzenia podpisane w ostatniej chwili przed rozpoczęciem roku szkolnego, nie były od razu dostępne do przeczytania. Jeden wielki chaos, panika i nerwy. Najwięcej kontrowersji wzbudził zapis o nauczaniu indywidyualnym, które do tej pory mogło odbywać się również na terenie szkoły, a teraz tylko w domu. Mój starszy syn również korzysta z tej formy nauki, właśnie na terenie szkoły. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że w tym roku orzeczenie dostał tylko na pierwszy semestr. Co będzie w drugim? Powrór do klasy i nauka wśród rówieśników nie wchodzi w grę. Duży uczy się w 2 klasie technikum. Ma przedmioty zawodowe. Nauczanie indywidualne w domu również odpada. Dziś wzięłam do ręki rozporządzenia dotyczące opinii i orzeczeń, oraz w sprawie warunkow organizowania kształcenia dla dzieci niepełnosprawnych i jakieś rozwiazanie znalazłam. Otóż możliwe jest zorganizowanie zajęć indywidualnych dla ucznia niepełnosprawnego, wystarczy umieścić odpowiedni zapis w IPECIE. Żeby można było to zrobić, odpowiedni zapis musi się znaleźć również w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego. Takiego zapisu nie mam, więc muszę zmienić orzeczenie. Pytanie, czy PPP już wie jak taki zapis ma wyglądać? Jakie dokumenty muszę złożyć? I czy szkoły będą chętnie te godziny indywidualne ustalać? I czy będą na to pieniądze? Istnieje również druga możliwość: zindywidualizowana ścieżka kształcenia. Do tego potrzebna bedzie opinia z PPP. Opinii o ZŚK, nie wydaje się uczniom z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Więc dzieci niepełnosprawne z niego nie skorzystają. W dalszym ciągu wiem, że nic nie wiem... A działać muszę już. Zmiana orzeczenia nie odbędzie się z dnia na dzień, a pierwszy semestr jest krótki... Wybieram się w poniedziałek do PPP. Może dowiem się konkretniejszych rzeczy.

sobota, 19 sierpnia 2017

- Masz pęcherz! - Mały macnął mnie po pięcie.

- Nie. To tylko taki mały tłuszczak. Mam go odkąd pamiętam.

- Nie. Masz pęcherz.

- Nie mam, to nie pęcherz, chociaż trochę tak wygląda.

- Masz pęcherz!

- Nie mam!

- To czym trzymasz mocz?

Pokonana.. ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51
O autorze
Tagi
Napisz do mnie: dr.fly@gazeta.pl

Prosimy o 1% dla chłopców :)
hosting
hosting