sobota, 03 grudnia 2016

Jak mój szesnastoletni syn ZA postrzega matkę, która od zawsze siedziała z nim w domu, a nagle wychodzi na szkolenia, spotkania, kongresy...?

- Tata, a wiesz, że mama teraz się szkoli na terapeutkę?

- No wiem.

- Ale nie rozumiem dlaczego!!!

- Bo może mama nie chce do końca życia zajmować się Wami...

- To znaczy, że jak my odejdziemy, to mama będzie zabijać swoje smutki,będąc terapeutką innych dzieci?

- Może tak będzie. I bardzo mi się to podoba! - dobrze, że choć mąż mnie wspiera ;-)

- Aaa, to ja swojego syna, którego nie będę miał, nie przyprowadzę tam na terapię... - odpowiada zamyślony Duży.

I tym sposobem straciłam możliwość prowadzenia terapii mojemu wnukowi, którego nie będę miała...

Poza tym co pół godziny słuchamy:

- A wiesz, że za trzy tygodnie będą święta?

Zwariować można...

Od wczoraj biorę udział w drugiej części szkolenia z panią Ignaczewską i dużo przebywam w JiM. Dziś Duży poszukiwał tabletek od bólu głowy.

- Mam jakieś w torebce, poszukaj sobie. - zaryzykowałam, bo wiadomo, że "szukanie" w wykonaniu mojego dziecka polega na gapieniu się w otwarte szafki, torebki, szuflady i czekanie aż poszukiwana rzecz sama z nich wylezie...Duży zanurzył się w mojej torbie. Obejrzał klucze od samochodu, klucze od mieszkania, zdziwił się dosyć grzecznie, że tyle tych kluczy posiadam, po dłuższej chwili odnalazł tabletki i powiedział:

- W twojej torbie pachnie jak w Fundacji.

A to ciekawe, jak pachnie w JiM? Jutro powącham :D

Chciałabym czasem móc wszystko wyrzucić i kupić nowe. W mniejszych ilościach. Chłopaki mają problem z pozbywaniem się gratów. Negocjują, ryczą, krzyczą, chowają grata w najgłebsze dziury, byleby tylko nie wyrzucić.. Jak już się zgodzą, to każda rzecz musi zostać ofocona, przytulona, wycałowana i opłakana. Dziś wyrzucam poduszkę. Sflaczałą, usyfioną, niby ozdobną, ale mającą lata świetności już dawno za sobą...

- Dlaczego wyrzucamy tą poduszkę?! - dopytuje Mały oskarżycielskim tonem.

- Bo jest zasyfiała. - rzucam krótko, bo nie chce mi się wdawać w tłumaczenia, czy dyskusje..

- Duuuużyyyy! Znowu mamy coraz mniej przedmiotów! - skarży Mały bratu. - Zaraz mama wyrzuci i nas!

Hm.  ;-)

czwartek, 24 listopada 2016

- Oj! - skrzywiłam się przy śniadaniu.

- Co? Co? Co? - Mały zawsze okazuje zainteresowanie, kiedy coś się dzieje.

- Ugryzłam się....

- Eeee tam, ja też się kiedyś ugryzłem. I wcale nie okazuję bólu. Tylko przy pobieraniu krwi okazuję ból i to bardzo intensywnie, ponieważ wtedy moja żyła jest cierpiąca!

;-) )

wtorek, 22 listopada 2016

Siedzę z Dużym na kanapie. Duży opiera stopę o łóżko i trzącha nią tak, że wszystko lata, łącznie ze mną.

- Nie trząchaj nogą bardzo Cię proszę, bo cała latam! - mówię do niego.

- Nie trzącham przecież! - mówi Duży, prostując nogę.

- Jak to nie?! Robisz tak - denerwuję się i prezentuję trząchanie.

- Udowodnij mi, że to byłem ja! - odkrzykuje Duży.

Rozbroił mnie tym totalnie. Wybuchnęłam śmiechem. :D

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
O autorze
Tagi
Napisz do mnie: dr.fly@gazeta.pl

Prosimy o 1% dla chłopców :)
hosting
hosting