czwartek, 21 września 2017

Reforma oświaty, która ostatnio spędza sen z powiek niektórym z nas, weszła w życie z dniem 1 września 2017. Trzy tygodnie temu. Rozporządzenia podpisane w ostatniej chwili przed rozpoczęciem roku szkolnego, nie były od razu dostępne do przeczytania. Jeden wielki chaos, panika i nerwy. Najwięcej kontrowersji wzbudził zapis o nauczaniu indywidyualnym, które do tej pory mogło odbywać się również na terenie szkoły, a teraz tylko w domu. Mój starszy syn również korzysta z tej formy nauki, właśnie na terenie szkoły. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że w tym roku orzeczenie dostał tylko na pierwszy semestr. Co będzie w drugim? Powrór do klasy i nauka wśród rówieśników nie wchodzi w grę. Duży uczy się w 2 klasie technikum. Ma przedmioty zawodowe. Nauczanie indywidualne w domu również odpada. Dziś wzięłam do ręki rozporządzenia dotyczące opinii i orzeczeń, oraz w sprawie warunkow organizowania kształcenia dla dzieci niepełnosprawnych i jakieś rozwiazanie znalazłam. Otóż możliwe jest zorganizowanie zajęć indywidualnych dla ucznia niepełnosprawnego, wystarczy umieścić odpowiedni zapis w IPECIE. Żeby można było to zrobić, odpowiedni zapis musi się znaleźć również w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego. Takiego zapisu nie mam, więc muszę zmienić orzeczenie. Pytanie, czy PPP już wie jak taki zapis ma wyglądać? Jakie dokumenty muszę złożyć? I czy szkoły będą chętnie te godziny indywidualne ustalać? I czy będą na to pieniądze? Istnieje również druga możliwość: zindywidualizowana ścieżka kształcenia. Do tego potrzebna bedzie opinia z PPP. Opinii o ZŚK, nie wydaje się uczniom z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Więc dzieci niepełnosprawne z niego nie skorzystają. W dalszym ciągu wiem, że nic nie wiem... A działać muszę już. Zmiana orzeczenia nie odbędzie się z dnia na dzień, a pierwszy semestr jest krótki... Wybieram się w poniedziałek do PPP. Może dowiem się konkretniejszych rzeczy.

sobota, 19 sierpnia 2017

- Masz pęcherz! - Mały macnął mnie po pięcie.

- Nie. To tylko taki mały tłuszczak. Mam go odkąd pamiętam.

- Nie. Masz pęcherz.

- Nie mam, to nie pęcherz, chociaż trochę tak wygląda.

- Masz pęcherz!

- Nie mam!

- To czym trzymasz mocz?

Pokonana.. ;-)

środa, 16 sierpnia 2017

Nie mogę spać. Zastanawiam się co jest przyczyną niektórych zachowań ludzkich. Ciekawość? Chęć dowalenia komuś? Bezmyślność? Głupota?

W sobotę wróciliśmy z kilkudniowego wypadu. Ja, BDZA i Mały. Duży był w tym czasie sam w domu, o czym już pisałam wcześniej. Podczas naszej nieobecności zmarł sąsiad, który mieszkał nad nami. I teraz taka sytuacja:

Jedzie sobie nasz Duży windą. W niedzielę. My w domu. Do Dużego dosiada się sąsiadka. Nie wiem niestety która, bo Duży ich nie rozróżnia. Patrzy na Dużego i mówi:

- No i co? Zawinął się tata?

Duży oniemiały, zaczyna mielić w głowie to, co usłyszał.

- Jak to się tata zawinął, skoro tata jest w domu? Czy tata zdążył się zawinąć przez te 3 minuty, odkąd wyszedłem z domu? Skoro tata umarł, to kim jest ten tata w domu?

- Aaaa nieee... To nie Pana tata. - zreflektowała się bystrze sąsiadka...

Całe szczęście, że już wróciliśmy z tych wczasów i byliśmy w domu. Gdyby ta sytuacja miała miejsce podczas naszej nieobecności, co ten Duży by przeżył przez te kilka minut w windzie? Może wpadłby w szał? Może przestraszyłby się "na śmierć"? Może przyłożył by sąsiadce? Może...

A co kierowało tą bystrzachą, że zadała takie pytanie? Sąsiedzi nie wiedzą, że Duży ma ZA. Ale nawet gdyby nie miał, to i tak pytanie było nie na miejscu. Ciekawe czy któraś mi się pochwali, że pomyliła mojego syna z synem zmarłego sąsiada. Jeśli tak, nie omieszkam zapytać, co było jej celem, zadając to bzdurne pytanie.. A może sąsiadka też ma ZA? 

niedziela, 13 sierpnia 2017

Uff, wróciliśmy, mogę się pochwalić. W tym roku po raz pierwszy Duży został sam w domu. My wyjechaliśmy na wspólne wczasy, na ponad tydzień, on postanowił że jest za stary na wakacje z rodzicami i bratem, i został. Miałam duszę na ramieniu przez cały pobyt, ale Duży dał radę! Wszyscy (Duży, 4 koty i 2 rybki) żyją, są zdrowi i nie zdziczeli. Z porządkiem w domu trochę gorzej, ale będziemy trenować. Do następnych wakacji ogarniemy temat. Teraz pora na sprzątanie i pranie.. Ale zanim polecę, małe wspomnienie z pierwszego dnia naszego wyjazdu:
Wchodzimy do pokoju. Przy samych drzwiach stoi podwójne łóżko, trochę dalej pojedyncze. Mały patrzy na tatę, potem na "dwójkę" i zawiedziony mówi:

- Aaale małe to moje łóżko.. - po czym spogląda na "jedynkę" - ale jak Wy z mamą się na tamtym pomieścicie?

;-) 

Dzień dobry!


(Duży  ma 17 lat i ZA. W domu był sam, ale żeby była jasność: babcia z dziadkiem czuwali, sąsiadka również była postawiona w stan gotowości, a co 2 dzień przychodziła do nas moja koleżanka, która robiła kroplówki jednemu z naszych kotów. Oczywiście Duży nie był świadomy, że ma obstawę. On ma się usamodzielniać. :-) )

poniedziałek, 17 lipca 2017

Jeszcze nawet połowa wakacji nie minęła, a ja już od tygodnia widzę na półkach w marketach piórniki, tornistry, zeszyty i witaj szkoło. Matko, nie mogę na to patrzeć :D Dziś wyjeżdżamy nad morze, do naszego kochanego Świnoujścia. Z tej okazji, poszliśmy nawet do fryzjera.

- Właśnie wróciłem z na wsi - pochwalił się Mały cioci Kasi fryzjerce, bo rzeczywiście byliśmy 2 dni.A teraz czas na prawdziwy wyjazd. Tam na pewno nie będzie zeszytów i piórników. Wpadniemy w kolorowy tłum, i budki z pierdołami znad morza. Będziemy kupować tandetę, piłki z kolcami, muszelki, bursztyny. Już nie mogę się doczekać. Może wreszcie uciekniemy od szkoły? ;-) :D

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50
O autorze
Tagi
Napisz do mnie: dr.fly@gazeta.pl

Prosimy o 1% dla chłopców :)
hosting
hosting