niedziela, 18 czerwca 2017

Uff. Jeszcze tylko cztery dni i wakacje. Nie wiem jak jest u Was, ale dla mnie rok szkolny, szkoła, lekcje, zajęcia dodatkowe itd, są źródłem stresu, zmęczenia, strachu, nienawiści, depresji.. Odkąd mam diagnozę moich synów, jest trochę lepiej, ale  i tak mniej więcej w kwietniu, padam na pysk i nie chce mi się żyć. Przeszliśmy ciężką drogę z Dużym. Edukacyjnie i nieedukacyjnie. Od spokojnego dziecka, z dziwnymi zachowaniami, poprzez bunt, depresje, myśli samobójcze, leki, cholerne gimnazjum aż do teraz. Duży ma 17 lat i Z.A. i kończy właśnie naukę w 1 klasie technikum. Nigdy nie był super uczniem. Miał zawsze problemy z przyswajaniem wiedzy, ze zrozumieniem nowych tematów, z nauką z podręcznika. A może to tylko mnie się tak wydawało... Duży drugi rok uczy się indywidualnie. Nagle okazało się, że nauka nie jest dla niego problemem. Że odnajduje się w nowej szkole, z nowymi nauczycielami. I chociaż na początku roku miał kłopoty z nauczeniem się nowej trasy, którą musi codziennie pokonywać w drodze do szkoły (nowej, bo chociaż technikum znajduje się przystanek dalej od gimnazjum, to jednak miał problem ze zrozumieniem, że może ten jeden przystanek dalej pojechać autobusem, a nie wysiadać przy gimnazjum i zasuwać pieszo..), to od kilku dni rozpiera mnie duma i szczęście. 3 lata temu, mogłam tylko płakać z bezsilności. Przez ten czas, Duźy zrobił ogromne postępy. Być może buzujące hormony trochę się już uspokoiły. Na pewno terapia zrobiła swoje. Ale i my, ja i mój mąż, mamy w tym swój mały udział. Płakaliśmy codziennie, ale nie poddaliśmy się. Oboje jesteśmy na lekach, po to, żeby dawać radę, wspierać nasze dzieci i walczyć o ich przyszłość. Z ucznia, który nie dawał rady z nauką i jechał raczej na 2 i 3, Jakub stał się uczniem piątkowym i czwórkowym. Nauczyciele określają go inteligentnym, bezproblemowym chłopakiem, chętnym do nauki i do udziału w projektach unijnych, które szkoła ma do zaoferowania. Mój syn jest jednym z pierwszych uczniów w klasie, pod względem nauki. W tym roku odbierze świadectwo, ze średnią 4,5! Ma kolegów, z którymi coraz częściej spotyka się poza domem. Szuka pracy na wakacje. Podjął współpracę z Fundacją JiM. Jest wyciszony, szczęśliwy i radosny. Oczywiście bywają chwile ciężkie, ataki złości, wciąż nie znosi zmian, głośno wygłasza swoje poglądy, nie bacząc na to, że może kogos zranić, czy obrazić. Ale to zupełnie inne dziecko. Wspaniały, mądry, inteligentny siedemnastolatek, pomocny w domu, mówiący dzień dobry sąsiadom i ciotkom w Centrum Dowodzenia. Potrafiący zaopiekować się młodszym bratem, który właśnie wchodzi na tę trudną ścieżkę dojrzewania. Mogę śmiało powiedzieć: przetrwaliśmy i wygrywamy. Nie poddajemy się. Małego też przeprowadzimy przez ten ciężki okres, najlepiej jak będziemy umieli. Życzymy Wam wszystkim wytrwałości i sukcesów Waszych dzieci. Jest ciężko, ale nagroda jest najlepsza na świecie. Średnia 4,5... Płaczę, ale dziś ze szczęścia i dumy. Życzę wszystkim udanych i spokojnych wakacji :)

P. S. Jeszcze jedna, bardzo ważna sprawa. Jeśli czujecie, że nie dajecie rady, nie bójcie się prosić o pomoc specjalistów. To my, rodzice, jesteśmy najważniejsi w życiu naszych dzieci. My. Nie terapeuci, nie nauczyciele, nie dziadkowie. To my musimy być silni za nich i dla nich. Niech moc będzie z Wami! ;-)

środa, 17 maja 2017

Duży pojechał dziś do szkoły trochę na marne, bo zapomniano go poinformować, że nie ma 3 pierwszych godzin. Pani, z którą miał mieć kolejną godzinę, ulitowała się i puściła dziecko do domu.

- Jestem dziś trochę jak Hobbit, mamo. - oznajmił syn.

- Hobbit?

- No tak. Podróż tam i z powrotem.

 

Żarcik się udał. ;-)

- Idziesz gdzieś dzisiaj mamo? - padło odwieczne pytanie z ust Dużego.

- Do sklepu podjadę, a potem mam zebranie w szkole.

- Do sklepu? A co to jest djadę? - szczerze zdziwił się syn mój.

Takie tam rozmowy o poranku ;-)

niedziela, 14 maja 2017

W zwiazku z tym, że zrobiło się ciepło i balkon jest otwarty cały dzień, w dużym pokoju pojawiły się przyrządy niezbędne przy takiej pogodzie. Mały nazywa je: pacałka i pukadło. Założę się, że też je macie ;-)

Nie wiecie co to pukadło? Zaraz wyjaśnię.

- Coś wpadło do mieszkania i tłucze się po suficie. Słyszę to na kasetonach, chociaż nie widzę. - rzekłam do Małego wczoraj wieczorem.

- Zaraz to znajdę, tylko wezmę pacałkę. - przejął się Mały. Po chwili wrócił jednak z kocią zabawką: patykiem ze sznurkiem i piórkami.

- Nie wiem gdzie jest pacałka, wziąłem pukadło. - mruknął pod nosem i trzymają patyk pionowo w górze, puknął kilka razy w sufit, żeby wystraszyć hałasującego delikwenta.

Zatem pukadło jest przedmiotem, którego używa się, kiedy nie ma pod ręką pacałki. :-)

Dzień dobry, miłej i słonecznej niedzieli!

wtorek, 02 maja 2017

- Mamo, dlaczego Ty tak robisz na tym szydełku i robisz? - zapytał wczoraj Mały, przyłapując mnie między chustą a nauką dziergania serwetek.

- Bo bardzo to lubię i odpoczywam przy tym :)

- Ale wtedy wyglądasz na dużo starszą!

No tak. Szydełko tylko dla babć ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 49
O autorze
Tagi
Napisz do mnie: dr.fly@gazeta.pl

Prosimy o 1% dla chłopców :)
hosting
hosting